— Nie, nic mu się nie zdarzyło. Odwiedzał go tylko starosta w celu indagacji oraz pewien szlachcic, który miał upoważnienie do widzenia się z nim. Poza tym nie przypominam sobie nic godnego uwagi.
— A ten szlachcic?... Czy przychodził wczoraj wieczorem?
— Nie!
Zilla odetchnęła.
— Poczekaj pani — dodał prawie natychmiast Johann. — Omyliłem się, mówiąc, że odwiedzali więźnia tylko starosta i szlachcic...
— Któż był więcej? — spytała z gorączkową niecierpliwością Cyganka.
— Człowiek jakiś, który przed chwilą przybył do Châtelet: służący, jak się zdaje.
— Czego chciał ten człowiek?
— Przyniósł dla więźnia posiłek.
— Posiłek! — wykrzyknęła Zilla, blednąc.