Otrzymał on od swego pana wskazówki jak najbardziej szczegółowe i tego rodzaju, że nie dopuszczały żadnych podejrzeń.
W chwili gdy ten człowiek wszedł do Manuela, młodzieniec, według zwyczaju, siedział zatopiony w myślach. Na wchodzącego nie zwrócił on żadnej uwagi, nie odwrócił nawet głowy, usłyszawszy otwierane w niezwykłej godzinie drzwi.
Po kilku chwilach jednak, gdy przybysz stał wciąż przed nim, nie odzywając się, Manuel podniósł oczy i jął przyglądać mu się, o ile pozwalała na to ciemność panująca w podziemiu.
— Czego pan chcesz ode mnie? — zapytał wreszcie.
— Osoba, którą los pana obchodzi — odrzekł wysłaniec hrabiego — poleciła mi doręczyć to panu.
Przy tych słowach postawił na ziemi tuż przy Manuelu swój koszyk i dodał:
— Jutro rano i dni następnych będą dostarczane świeże zapasy. Starosta raczył łaskawie zezwolić na to.
— Czy ta posyłka pochodzi od hrabiego de Lembrat?
— Nie, panie — zapewnił służący, odpowiednio pouczony.
— Od Cyrana?