Po odejściu strażnika Manuel wyjął z kosza pozostałą butelkę i ukrył w kącie swej celi.
Następnego dnia poseł hrabiego de Lembrat przybył do Châtelet — z próżnymi rękami.
— Przybywam po to tylko — oświadczył niepytany — aby dowiedzieć się, co słychać nowego.
Odpowiedzi na to pytanie udzielił mu Johann wedle wskazówek otrzymanych od Manuela.
Człowiek ten, który naturalnie o niczym nie wiedział, zaniósł ją z kolei swemu panu.
Hrabia wydał pomruk wściekłego gniewu.
— Wymieniłeś zatem przed więźniem moje nazwisko? — zapytał.
— Bynajmniej. Jaśnie pan zabronił mi tego surowo.
— Jakże więc... Ale dość. Idź precz!
Służący, przerażony straszną miną Rolanda, spełnił czym prędzej ten rozkaz.