Potem zbliżając się do księdza, który czuwał przy Rinaldzie, zapytał:

— Czy masz jaką nadzieję?

— Mam nadzieję, że Bóg mu przebaczył — odrzekł kapłan głosem poważnym.

Sawiniusz spojrzał na Rinalda. Leżał on nieruchomo, z głową na piersi opadłą. Nie żył już.

Pochowano go nazajutrz na małym wiejskim cmentarzyku, nieopodal pięknego folwarku, którego właścicielem zostać się spodziewał.

Ben Joel, któremu bardzo było niewygodnie w ciemnej i ciasnej piwniczce, rozmyślał w czasie swej samotności o ostatnich przeciwnościach losu i próbował tworzyć nowe plany.

Nigdy jeszcze nie dokuczało mu w tym stopniu, co teraz, pragnienie zemsty. Nawet chciwość ustępowała w jego duszy przed nienawiścią — jaką żywił do Cyrana.

— Kochany Jakubie — rzekł Cyrano do proboszcza, uprzedzając go o swym bliskim odjeździe — zapraszam cię na ślub Ludwika de Lembrat z panną Gilbertą de Faventines, a co więcej, proszę cię, aby z twoich rąk otrzymali oni błogosławieństwo na drogę życia. Urządź zatem w ten sposób swoje interesa58, abyś mógł za dwa tygodnie udać się do Paryża. Z kolei ja tobie ofiaruję gościnność u siebie.

Ksiądz Szablisty trochę się wymawiał, ale w końcu przyjął zaproszenie i Cyrano odjechał zadowolony z tego obrotu sprawy.

Ben Joel został przywiązany do wierzchowca Rinalda. Straż nad nim powierzono Castillanowi i mała karawana skierowała się ku Paryżowi.