— Ta księga nie istnieje.
— Wybacz, mylisz się. Oto ona.
I Sawiniusz podsunął przed oczy hrabiego dokument dostarczony przez Zillę.
Zaraz też cofnął rękę i umieścił księgę w przyzwoitym oddaleniu od Rolanda.
Hrabia pobladł z gniewu i na próżno usiłował wyjąkać zaprzeczenie.
Oczy jego z wyrazem nagłego osłupienia zwróciły się na Cyrana.
Poeta mówił dalej, zdając się nie spostrzegać zmieszania Rolanda.
— Posiadam prócz tego zeznanie piśmienne twego ojca. Jeśli znajduje się ono w moich rękach, nie są temu winni twoi wysłańcy, którzy czynili wszystko, co było w ich mocy, aby temu zapobiec. Niestety, nie powiodło im się to zupełnie i twój wierny Rinaldo ciężko przypłacił swe przemądre sztuczki.
— Czy sądzisz pan, że Rinaldo jest twym wrogiem?
— Mówmy w czasie przeszłym. Ja sądzę, że nim był...