— Od trzech godzin oczekuję jaśnie pana.
— Chodź za mną.
Służba oddaliła się, odprowadziwszy pana do drzwi jego gabinetu. Roland i Cygan pozostali sami.
— Rinaldo zabity, Cyrano żyje.
Takie były pierwsze słowa hrabiego. Mieściła się w nich wymówka, którą Ben Joel zrozumiał bez trudności.
— Ach, jasny panie — rzekł płaczliwie — walczyliśmy do ostatniej chwili mężnie i wytrwale. I skoro jasny pan wie już, co spotkało biednego Rinalda, musi wiedzieć również, na jakie cuda odwagi zdobywaliśmy się, aby spełnić, co nam przykazano.
— Co mi po tych wiadomościach! Wszystko przepadło... Chyba że...
— Że co? — zapytał skwapliwie Cygan.
— Że uwolni mnie kto od tego przeklętego Bergeraka — dokończył Roland.
— Jasny pan będzie od niego uwolniony.