— Dość. Koniec końców odnalazłem cię i to w chwili, gdy przydać mi się możesz. A więc słuchaj, łotrze: pod pewnymi warunkami zrzec się mogę praw do twej skóry.
„Ja nie zrzeknę się prawa do zemsty” — mruknął do siebie opryszek.
A głośno wyrzekł:
— Ciałem i duszą należę do jasnego pana. Słucham rozkazów.
— Powiedz, gdzie Manuel?
— Na cmentarzu przy kościele Marii Panny. Ale o jedenastej ma wrócić do domu.
— Chodźmy tam; zaczekamy na niego.
— Jasny pan odważyłby się wstąpić w moje ubogie progi?
— Czemuż by nie!
— Kiedy bo...