Charakter Rolanda zaczynał się okazywać w świetle właściwym.

— Prawo przyznające ci ten przywilej jest godne poszanowania, jednak w pewnych okolicznościach może ono utracić moc swoją.

— W jakich?

— Na przykład, gdyby to było wolą ojca rodziny.

— Zapewne, ale do tego potrzebne jest niezbędnie...

— Cóż takiego?

— Istnienie testamentu.

— Najniezawodniej26. O tym właśnie, mój drogi, chciałem mówić. Ten testament...

— Cóż ten testament?

— Istnieje!