— Testament mego ojca?

— Testament twego ojca.

— Jesteś w błędzie, mój Cyrano.

— Bynajmniej. Nie wspominałem ci dotąd o tym, bo było to rzeczą zbyteczną, dopóki żadnych zobowiązań majątkowych nie zaciągnąłeś. Dziś żenisz się, jest więc rzeczą godziwą, aby twoja nowa rodzina dowiedziała się o twych długach przeszłości i o zobowiązaniach na przyszłość.

— Mój ojciec dbały był jak nikt na świecie o blask swego nazwiska; musiałby zapomnieć o zasadach całego życia, aby zrobić to, o czym mówisz.

— Kochał on obu synów jednakowo, pragnął zatem, aby na każdego przypadł równy dział majątku i zaszczytów.

— Rozprawiasz o tym z taką pewnością... Można by sądzić, że znasz ów testament.

— Znam go.

Roland przygryzł usta.

— Gdzież mój ojciec złożył go? — spytał głosem drżącym.