— Czy będziesz mnie woził omnibusem?
— Daję ci na to słowo gentlemana.
— Co dzień przyjdziesz?
— Przekonasz się, czy kiedyś nie dopiszę.
— I zabierzesz mnie, jak tylko Eliza będzie zdrowa?
— W tej samej chwili.
— A do teatru będziesz mnie brał?
— Do dwunastu teatrów, jeżeli się da.
— Kiedy tak, zdaje mi się, że pójdę — rzekła z cicha.
— Poczciwa z ciebie dziewczyna! Powiedz Małgosi, że jej usłuchasz — rzekł Artur, poklepując ją na zachętę, co ją obraziło jeszcze bardziej niż słowa „że jej usłuchasz”.