Estella Valnor
Teodor Laurence
To ostatnie nazwisko było nakreślone ołówkiem i Amelka objaśniła Arturowi, że ma na wierzchu napisać atramentem i zapieczętować.
— Skąd ci to przyszło do głowy? Czy ktoś ci powiedział, że Eliza rozdaje swoje rzeczy? — spytał Artur poważnie, gdy Amelka podała kawałek czerwonej wstążeczki, zapaloną świecę i kałamarz.
Wytłumaczywszy mu całą rzecz, zapytała niespokojnie:
— Co się dzieje z Elizą?
— Przykro mi, że się wygadałem, ale muszę ci już dopowiedzieć resztę. Pewnego dnia tak było z nią źle, że odezwała się do Ludki, iż chce dać fortepian Małgosi, ptaszka tobie, a biedną starą lalkę Ludce, która by ją kochała przez pamięć na siostrę. Żal jej było, że ma tak mało do rozdania, więc dla nas wszystkich przekazała pukle włosów, a dla dziadka pozdrowienie. Ona nie pomyślała o testamencie.
Opowiadając to wszystko, podpisał się, zapieczętował i podniósł oczy dopiero wtedy, kiedy wielka łza spadła na papier. Amelka miała zmieszaną twarz, lecz rzekła tylko:
— Czy nie można dodać przypisku do testamentu?
— Owszem, to się nazywa kodycylem.