Miała to pytanie na końcu języka, lecz powstrzymała się w porę, z niezwykłym taktem starając się tego dowiedzieć okrężną drogą.
— Pewno niedługo wstąpisz do kolegium21? Widzę, że harujesz nad książkami, to jest, chciałam powiedzieć, że studiujesz pilnie. — I zarumieniła się ze wstydu, że to straszne „harujesz” wymknęło jej się z ust.
Artur uśmiechnął się, ale go to widać nie obraziło, i odpowiedział, wzruszając ramionami:
— Dopiero za dwa, trzy lata, w każdym razie nie prędzej, aż skończę siedemnaście lat.
— Masz dopiero piętnaście? — zapytała, spoglądając na dużego chłopca, któremu dawała już siedemnaście lat.
— W przyszłym miesiącu skończę szesnaście.
— Jakżebym chciała chodzić do kolegium. A ty nie masz ochoty, jak mi się zdaje?
— Najmniejszej. Tam młodzież włóczy się tylko dniem i nocą, i w ogóle nie podoba mi się jej tryb życia.
— A co ci się podoba?
— Mieszkać we Włoszech i żyć według swoich upodobań.