— Mam nadzieję, że będziesz daleko lepsza, moja droga, ale musisz „czuwać nad swym wewnętrznym nieprzyjacielem” — jak zwykł mówić ojciec, bo ci zasępi albo zatruje życie. Otrzymałaś przestrogę, zapamiętaj ją więc i staraj się z duszy i z serca opanować żywy temperament, zanim ci spowoduje większe troski i wyrzuty sumienia niż dziś doznałaś.
— Postanawiam spróbować, mamo, szczerze postanawiam, ale musisz mi pomagać, przypominać i powstrzymywać od uniesień. Widziałam nieraz, że ojciec z palcem na ustach wpatrywał się w ciebie z bardzo życzliwą, ale surową twarzą i zawsze zaciskałaś wówczas usta albo wychodziłaś z pokoju. Czy to było napominanie z jego strony? — spytała Ludka łagodnie.
— Tak, prosiłam, żeby mi pomagał w ten sposób. Nigdy o tym nie zapominał i bronił mnie przed szorstkimi słowami tym znakiem i życzliwym spojrzeniem.
Ludka spostrzegła, że matce oczy zachodzą łzami i usta drżą, gdy mówi. Bojąc się, że powiedziała zbyt wiele, szepnęła z niepokojem:
— Czy to źle, że cię obserwowałam i że wspomniałam o tym? Nie chciałam być niedelikatna, ale tak miło jest mówić ci wszystko, co myślę, i czuć się tutaj bezpieczną i szczęśliwą.
— Możesz mi wszystko mówić, moja Ludko, bo to jest dla mnie największym szczęściem i chlubą, gdy czuję, że moje dziewczęta ufają mi i wiedzą, jak je kocham.
— Myślałam, że cię zmartwiłam.
— Nie, moja droga, ale rozmowa o ojcu przypomniała mi, jak bardzo tęsknię, jak wiele mu zawdzięczam i jak wiernie powinnam czuwać i pracować, żeby zastał swe córeczki bezpieczne i dobre.
— Jednak namawiałaś go do wyjazdu i nie płakałaś przy rozstaniu, a teraz nie narzekasz i nie okazujesz, że ci brak jakiejś pomocy — rzekła Ludka z podziwem.
— Oddałam, co mam najlepszego, ukochanemu krajowi i wstrzymywałam łzy, póki ojciec nie odjechał. Dlaczego mam narzekać, kiedy oboje spełniliśmy prosty obowiązek i z pewnością tym szczęśliwsi będziemy, gdy się skończy? Co się tyczy pomocy, to mam ją od jeszcze lepszego przyjaciela niż twój ojciec. On mnie pociesza i wspiera. Moje dziecię, dla ciebie troski i pokusy dopiero się zaczynają i może ich być dużo, ale je pokonasz i przeżyjesz wszystkie, jeżeli się nauczysz oceniać potęgę i miłosierdzie Niebieskiego Ojca. Im bardziej będziesz Go kochać i ufać Mu, tym się staniesz mniej zależna od ludzkiej władzy i mądrości. Jego miłość i opieka nigdy się nie nuży i nie zmienia, nie może ci być odebrana, lecz może się stać źródłem życiodajnego spokoju, szczęścia i siły. Wierz w to całym sercem, polecaj Bogu drobne troski, nadzieje, grzechy i smutki tak śmiało i ufnie, jak mnie je opowiadasz.