Rodził cię szumny pszeniczny łan

I srebrna fala żyta;

Z zielonych miedz i kłośnych zbóż,

Jak gdyby z toni spienionych mórz

Uroda twa wykwita.

I stoisz, siostra tych polnych róż,

Poranną rosą zmyta

I cała w blasku wschodzących zórz

Jak Afrodyta.

U matusi