Ania była ciekawa, czy myślał o Krystynie. O, bardzo teraz będzie samotnie w Avonlea, gdy Diana odeszła!
Rozdział XXX. Romans pani Skinner
Ania wysiadła z pociągu w Valley Road i rozejrzała się, czy nie przyszedł ktoś po nią. Miała zamieszkać z niejaką panną Janiną Sweet, ale nie widziała nikogo, kto w przybliżeniu choćby odpowiadał opisowi z listu Elżuni. Jedyną widzialną w pobliżu osobą była starsza pani, siedząca na bryczce naładowanej workami pocztowymi. Określenie jej wagi na dwieście funtów byłoby jeszcze bardzo wyrozumiałe. Twarz jej była tak okrągła i czerwona, jak księżyc w czerwcu, i prawie tak samo bez rysów. Ubrana była w ciasną, czarną suknię kaszmirową, uszytą według mody sprzed dziesięciu lat, mały, zakurzony, czarny kapelusz słomkowy, ozdobiony kokardami z żółtej wstążki i wyblakłymi czarnymi koronkami.
— Hej, panienko! — zawołała, kiwając do Ani batem. — Czy to pani jest nową nauczycielką z Valley Road?
— Tak.
— Od razu sobie pomyślałam. Valley Road słynie z tego, że tutejsze nauczycielki elegancko wyglądają, tak samo jak Millersville słynie z brudasów. Janina Sweet pytała mnie dzisiaj rano, czy bym pani nie przywiozła. Naturalnie, powiadam, jeżeli nie będzie się krzywiła, że ją trochę worki wygniotą. Ta bryczka jest trochę za mała na worki pocztowe, a ja jestem trochę grubsza od Tomasza! Niech panienka zaczeka, aż nieco zsunę te worki i wsadzę panią w jaki kąt. Do domu Janiny są tylko dwie mile. Parobek z sąsiedztwa przyjdzie wieczorem po pani kufer. Nazywam się Skinner, Amelia Skinner.
Ania została jako tako usadowiona, uśmiechając się z ubawieniem do siebie podczas tego procesu.
— Wio, czarna kobyło! — zakomenderowała pani Skinner, chwytając cugle w pulchne ręce. — To moja pierwsza jazda z pocztą. Tomasz musiał dzisiaj okopywać buraki, więc poprosił mnie, żebym pojechała. Więc usiadłam, przekąsiłam coś niecoś na stojąco i ruszyłam w drogę. Podoba mi się to. Trochę to, co prawda, nudne. Przez część drogi siedzę i myślę, a przez resztę siedzę tylko. Wio, czarna kobyło! Muszę wcześnie wrócić do domu. Tomasz czuje się okropnie samotny, gdy mnie nie ma. Wie pani, jesteśmy dopiero niedawno po ślubie.
— O! — rzekła Ania uprzejmie.
— Akurat miesiąc. Tomasz zalecał się do mnie wcale niedługo. To było rzeczywiście romantyczne.