Głos Roya brzmiał już nieco spokojniej.

— Ponieważ... nie dość cię kocham...

Purpura oblała twarz Roya.

— Więc igrałaś tylko ze mną przez te dwa lata? — rzekł wolno.

— Nie, nie! To nieprawda! — zawołała biedna Ania. O, jakże mu to mogła wytłumaczyć? Nie mogła tego wytłumaczyć. Bywają rzeczy, których niepodobna wytłumaczyć. — Myślałam, że cię kocham... rzeczywiście wierzyłam w to... ale teraz wiem, że tak nie jest...

— Złamałaś mi życie — rzekł Roy z goryczą.

— Przebacz mi — błagała Ania skruszona, z pałającymi policzkami i gorączkowym wzrokiem.

Roy odwrócił się i przez kilka minut stał bez ruchu, spoglądając na morze. Gdy odwrócił się wreszcie do Ani, był znowu bardzo blady.

— Czy nie możesz mi dać nadziei? — zapytał.

Ania niemo potrząsnęła głową.