— Nie flirtowałam z nim... Aż do ostatniej chwili wierzyłam uczciwie, że go kocham... A potem... tak, potem zrozumiałam nagle, że nigdy nie mogłabym zostać jego żoną.

— Mam wrażenie — oświadczyła Fila — że zamierzałaś wyjść za niego dla pieniędzy, ale zbudziła się lepsza cząstka twojej duszy i przeszkodziła ci w tym!

— Tak nie było! O pieniądzach jego nigdy nie myślałam. O, nie potrafię ci tego wytłumaczyć, tak samo, jak nie potrafiłam tego wytłumaczyć jemu.

— Uważam, że postąpiłaś z Royem haniebnie — rzekła Fila z rozpaczą. — Jest on piękny i mądry, i bogaty, i dobry: czego chcesz więcej?

— Pragnę czegoś, co konieczne mi jest do życia. On mi tego nie da. Od początku utraciłam panowanie nad sobą przez jego piękny wygląd i przez zdolność prawienia mi romantycznych komplementów. A poza tym, sądzę, musiałam się w nim zakochać, gdyż był moim ciemnookim ideałem.

— Wielką moją wadą jest, że nie potrafię się nigdy zdecydować, ale ty jesteś gorsza — rzekła Fila.

— Ja wiem, czego chcę — zaprotestowała Ania. — Najgorsze tylko, że rozum mój zmienia się, a wtedy muszę się z nim na nowo zapoznawać.

— Sądzę, że nie ma celu mówić z tobą o tym.

— To zbyteczne, Filo. Moja przeszłość jest zbrukana. Nigdy nie będę mogła wspomnieć Redmondu, nie myśląc o poniżeniu tego wieczora. Roy gardzi mną... i ty mną gardzisz... i ja sama gardzę sobą.

— Biedna, kochana... — rzekła Fila współczująco. — Pójdź, niech cię pocieszę. Nie mam prawa cię łajać. Gdybym nie spotkała Jasia, poślubiłabym Olesia lub Alfonsa. O, Aniu, sprawy rzeczywistego życia są tak zawikłane! Nie są tak jasne i przejrzyste, jak w powieściach.