Co do strony finansowej... ale o tym nie będę mówiła. Kogo bogowie chcą pognębić, czynią go najpierw nauczycielem wiejskim!
Kiedy się już tak wymruczałam, czuję się teraz lepiej. Mimo wszystko przetrwałam te ostatnie dwa lata. I przyjadę do Redmondu.
A teraz, Aniu, mam cały plan. Wiesz, jak nienawidzę życia w pensjonacie. Przez wiele lat mieszkałam w pensjonatach i znudziło mi się to już. Czuję, że nie wytrzymałabym dalszych trzech lat. Czy nie mogłybyśmy więc Ty, Priscilla i ja połączyć się, aby wynająć jakiś mały domek w Kingsporcie i prowadzić własne gospodarstwo? Wypadłoby to nam na pewno taniej. Oczywiście musiałybyśmy mieć gospodynię — już sobie jedną upatrzyłam. Czy słyszałaś kiedyś o ciotce Jakubinie26? Jest to najmłodsza ciotka, jaka kiedykolwiek żyła na świecie — mimo swego imienia. Wobec tego jest bezbronna: nazwano ją tak, ponieważ ojciec jej, któremu było na imię Jakub, utonął miesiąc przed jej urodzeniem. Nazywam ją zawsze «ciotką Jasią». Jedyna jej córka wyszła niedawno za mąż i wyjechała. Jakubina została więc sama w wielkim domu i czuje się okropnie samotna. Przyjedzie ona chętnie do Kingsportu, aby nam prowadzić gospodarstwo, a jestem pewna, że obie ją polubicie. Miałybyśmy wspaniałe czasy swobody!
Jeżeli więc Ty i Priscilla godzicie się na to, rozejrzyjcie się zaraz, czy nie znajdzie się jakiegoś odpowiedniego domu. Lepiej nie odkładać tego do jesieni. Gdybyście dostały dom umeblowany, byłoby jeszcze lepiej, ale jeżeli się to nie uda, możemy się wystarać o trochę mebli. W każdym razie zdecydujcie się jak najszybciej i napiszcie mi, żeby ciotka Jakubina wiedziała, jakie plany ma robić na przyszły rok”.
— Myślę, że to dobry pomysł — rzekła Priscilla.
— I ja — zgodziła się Ania zachwycona. — Mamy rzeczywiście świetny pensjonat, ale ostatecznie pensjonat to nie dom. Poszukajmy więc natychmiast jakiegoś domu do wynajęcia, zanim się zaczną egzaminy.
— Obawiam się, że będzie bardzo trudno znaleźć rzeczywiście odpowiedni dom. Nie spodziewaj się za wiele, Aniu. Piękne domy w pięknych okolicach z pewnością będą o wiele za drogie dla nas. Będziemy się prawdopodobnie musiały zadowolić jakimś brudnym, małym domkiem, na jakiejś uliczce, gdzie mieszkają ludzie z innej niż nasza sfery.
Ania i Priscilla wybrały się więc na poszukiwanie domu, ale znaleźć to, czego pragnęły, wydawało się jeszcze trudniejsze, niż się Priscilla obawiała. Domów było wiele, umeblowanych i nieumeblowanych. Jeden był za duży, drugi za mały, ten za drogi, ów za daleko położony od Redmondu. Egzaminy nadeszły i minęły. Nadszedł i ostatni tydzień semestru, a ciągle jeszcze ich „Dom Marzeń”, jak go nazywała Ania, był zamkiem na lodzie.
— Będziemy musiały zrezygnować i zaczekać chyba do jesieni — rzekła Priscilla, gdy pewnego miłego dnia kwietniowego włóczyły się po parku. — Znajdziemy z pewnością jakiś chlewik, gdzie się schronimy, a w najgorszym razie pensjonat znajdzie się zawsze.
— W tej chwili nie chcę sobie nad tym łamać głowy i psuć sobie tego miłego popołudnia — rzekła Ania, rozglądając się dokoła z zachwytem.