— Jeszcze jedna sprawa wchodzi w grę — wtrąciła Priscilla. — Jak wie cały Redmond, Filo, przyjmujesz prawie co wieczór wizyty. W „Ustroniu Patty” nie będziemy mogły tego robić. Postanowiłyśmy, że tylko w piątki wieczorem będziemy dla naszych przyjaciół w domu. Jeżeli chcesz się do nas przyłączyć, będziesz się musiała zastosować do naszych reguł.
— Dobrze, nie sądzicie chyba, że mi coś na tym zależy, prawda? Zgadzam się chętnie. Jestem pewna, że sama miałabym takie reguły, gdybym się mogła na to zdecydować. Jeżeli będę mogła zrzucić odpowiedzialność na was, będzie to dla mnie prawdziwym wyzwoleniem. Jeśli mi nie pozwolicie połączyć swego losu z waszym, umrę z rozczarowania, a potem przyjdę straszyć. Rozlokuję się na progu „Ustronia Patty” i nie będziecie mogły wejść ani wyjść, nie potknąwszy się o mego ducha.
Ania i Priscilla znowu wymieniły wymowne spojrzenia.
— No dobrze — rzekła Ania — właściwie nie możemy ci nic obiecać, zanim nie omówimy tej sprawy ze Stellą. Ale nie przypuszczam, aby była temu przeciwna, a co do nas, to powitamy cię chętnie.
— A gdy się zmęczysz naszym prymitywnym życiem, będziesz nas mogła opuścić, nie troszcząc się o nic — dodała Priscilla.
Fila zerwała się, ucałowała obie z okrzykami radości i pożegnała je wesoło.
— Spodziewam się, że wszystko będzie dobrze — rzekła Priscilla.
— Musimy się postarać, żeby było dobrze — dodała Ania. — Sądzę, że Fila będzie się bardzo nadawała do naszego „małego szczęśliwego domu”.
— O, Fila jest miłą koleżanką i dobrze spędza się z nią czas. A oczywiście im więcej nas będzie, tym lżej będzie naszej skromnej sakiewce. Ale jak ona będzie z nami żyła? Trzeba żyć z człowiekiem, nie wiedząc, czy się on do tego nadaje czy nie.
— Jeżeli o to idzie, to wszystkie będziemy wystawione na próbę. I będziemy się musiały dostosowywać do siebie jak ludzie rozumni. Fila nie jest egoistką, chociaż jest trochę trzpiotowata, sądzę więc, że będziemy się doskonale czuły razem w „Ustroniu Patty”.