— W przyszłym roku będziemy mieszkały w „Ustroniu Patty” — rzekła Ania triumfalnie. — Będziemy mieszkały, zwróć na to uwagę, ale nie w pensjonacie! Wynajęłyśmy ten dom, a Stella Maynard przyjeżdża do nas, zaś jej ciotka będzie nam prowadziła gospodarstwo.

Fila zerwała się, utarła nos i padła przed Anią na kolana.

— Dziewczęta, dziewczęta, weźcie mnie także! O, będę taka dobra! Jeżeli nie ma dla mnie pokoju, będę sypiała w małej budzie dla psa w ogrodzie. Widziałam ją. Pozwólcie mi tylko być z wami.

— Wstań, gąsko.

— Nie ruszę się z miejsca, aż mi oświadczycie, że mogę w przyszłym roku zamieszkać z wami.

Ania i Priscilla spojrzały po sobie. Potem Ania rzekła wolno:

— Droga Filo, chętnie byśmy cię miały u siebie, ale pomówmy o tym szczerze. Ja jestem uboga, Prissy jest uboga, Stella Mayrand jest uboga: gospodarstwo nasze będzie bardzo skromne, a nasz stół bardzo biedny. Musiałabyś żyć tak, jak my. Ale ty jesteś bogata, a cena twego pensjonatu dowodzi tego faktu.

— O, co mnie to obchodzi! — zawołała Fila tragicznie. — Wolę zupę z trawy z wami razem niż pieczonego wołu sama. Nie sądźcie, że idzie mi tylko o żołądek. Gotowa jestem żyć o chlebie i wodzie, z odrobiną suszonych owoców, jeżeli pozwolicie mi być z wami.

— A dalej — ciągnęła Ania — będziemy miały sporo roboty. Ciotka Stelli nie podoła wszystkiemu. Wszystkie będziemy musiały się wziąć do pracy. A ty...

— ...nie lubię się przepracowywać! — zakończyła Filipa. — Ale chętnie nauczę się pracować. Raz tylko będziecie mi wszystko musiały pokazać. Na początek mogę sobie sama ścielić łóżko. A pamiętaj, że chociaż nie umiem gotować, to nie jestem jednak kapryśna. I to coś znaczy. I nigdy nie narzekam na złą pogodę. A to jeszcze więcej. O, proszę, proszę! Nigdy w życiu niczego tak bardzo nie pragnęłam... a ta podłoga jest okropnie twarda.