— Masz, bierz go — rzekła szybko do Fili. — Czuję się jak morderczyni.
— Nie będzie cierpiał — pocieszyła ją Fila, ale Ania uciekła.
Złowieszczy czyn spełniony został w korytarzu kuchennym. Nikt się tam tego dnia nie zbliżał. Ale o zmroku Fila oznajmiła, że trzeba Moruska pochować.
— Prissy i Stella muszą wykopać dół w ogrodzie — zawyrokowała Fila — a Ania niech pójdzie ze mną podnieść pudełko. Tej części zadania ja nigdy znieść nie mogę.
Dwie sprzysiężone ruszyły z niechęcią na palcach do tylnego korytarza. Fila uniosła kamień, który położyły na pudełku. Nagle rozległo się słabe miauczenie.
— On żyje! — jęknęła Ania, siadając blada na progu kuchni.
— To niemożliwe!
Drugie słabe miauczenie dowiodło, że Fila nie miała racji. Dziewczęta spojrzały po sobie.
— Co teraz zrobimy? — zapytała Ania.
— Dlaczego nie idziecie? — zawołał Stella, zjawiając się w bramie. — Grób jest już gotowy.