Który gwałtem żałosną dziewkę niósł na ręku,
Trzymając ją przed sobą na koniu przy łęku:
Ona z wrzaskiem tam i sam rękami miotała
I na pana z Anglantu o pomoc wołała;
Który, kiedy się jej tam przypatrował pilnie,
Zdało mu się, że to ta beła nieomylnie,
Dla której, pełen troski i wielkiego smutku,
Wzdłuż i wszerz wszytkę zwiedził Francyą bez skutku.
6
Zdało mu się — nie mówię, aby właśnie była