I szedł między otwarte podwoje co pręcej.

Dolne piętro zbiegawszy, przez szerokie wschody

Na górze, ale darmo, szuka rycerz młody;

Nie może pojąć, gdzie się tak prętko podziała,

Gdzie się panna z olbrzymem tak nagle schowała.

19

Skoro wszytek a wszytek zbiegał pałac ślepy

I izby i komnaty i sale i sklepy,

Znowu ukwapliwemi powraca krokami

I szuka pod samemi nakoniec wschodami.