I tam i sam zdumiałe twarzy obracają,

Jako ogar, któremu liszka albo zając

Zginie, co go poimać już chce, doganiając,

Kiedy mu albo w jamę, niżli go dopadnie,

Albo w dół albo w gęstwę wielką nagle wpadnie.

Angelika się śmieje, której nikt nie widzi,

Patrząc na ich postępki, i z nich sobie szydzi.

37

Szła przez las jedna droga, którą się udali,

I wszyscy rącze konie za nią obracali,