U szyszaka i z głowy prętko go zdejmował,

Zawiesił go na dębie i biegł na Hiszpana,

W ręku się mu dobyta błyska Duryndana.

Nie ulękł się go namniej Ferat zawołany;

Miecza od boku dobeł i sam w się zebrany,

W jednej ręce mając miecz ostry, piorunowy,

Drugą, tarcz wystawując, strzegł odkrytej głowy.

47

Zaczem oba ćwiczone konie obracali

I z tej i z owej strony na się nacierali,