Zniknęła mu i przed niem rączo ujeżdżała.

Nie wzięła hełmu, co spadł z rózgi, bo się była

Już daleko od miejsca tego oddaliła.

Skoro ją, przypadszy tam, mężny Ferat zoczył,

Wnętrznej pełen radości, rączo ku niej skoczył.

59

Ale mu, jakom wam rzekł, nagle z oczu znika

Tak, jako nocna mara, gdy się kto ocyka.

On jej po gęstem lesie i tam i sam szuka

I nie mogąc jej naleść, na swe bogi fuka: