I żadnego przypadku złego, żadnej trwogi

Nie boi się, na palcu mając pierścień drogi.

Naprzód hełm, skoro klaczę wściągnęła wodzami,

Powiesiła na rózdze między gałęziami,

Potem po lesie drzewa lepszego szukała,

Żeby klaczę, gdzieby się pasła, uwiązała.

58

A wtem Ferat, który się beł po onem boju

Jej śladem puścił, za nią przybieżał do zdroju.

Skoro go Angelika pierzchliwa ujźrzała,