Którą Sakrypant jechał, i biegł po równinie.
Ferat ku górom bieżał tam, kędy się zdała
Scieszka, którą królewna świeżo udeptała.
Ona wtem zostawiwszy dwu rycerzów w boju,
Jechała i trafiła do ciemnego zdroju,
Który w swem chłodzie miłe odpoczynki dawał
I upragnione często pielgrzymy napawał.
57
Nie myśląc, aby ją tam miał kto zastać w chłodzie,
Stanęła przy ciekącej, przejźroczystej wodzie