I zgodził się z słowami w tem Feratowemi,

Że go wziął rycerz, który beł pospołu z niemi;

Zaczem się przeciw swemu koniowi zapuścił

I wsiadł nań i wodze mu do biegu wypuścił.

Widząc Ferat, że z placu pan z Anglantu zjechał,

Wpadszy na konie, za niem skwapliwy pojechał;

Wtem przybiegli obadwa tam, gdzie beł ślad pewny

Na trawie Sakrypanta i gładkiej królewny.

56

Puścił się Orland w lewo ścieszką ku dolinie,