Nie patrzając, lub zły beł lub dobry, na nowy

Hełm się zdobył, odkrytej nie chcąc nosić głowy.

Jaki jest, nie pomaga, wadzi mu też mało:

Żadnych się ran nie boi sczarowane ciało.

Tak zbrojny, za żądzami swemi jedzie rączo;

Nie może go wściągnąć dzień, noc, deszcz i gorąco.

68

Beł ten czas, kiedy Febus, złoty dzień na łonie

Niosąc z morza, wyganiał umaczane konie

I jutrzenka z koszyka złotego zrzuconem