Czyniąc wielką uczciwość nowemu gościowi.
93
Prawda, że się obiedwie zrazu polękały,
Skoro niespodziewany on głos usłyszały
I ujźrzały, że do nich wszedł rycerz surowy
Nagle, a wszytek zbrojny od stopy do głowy.
Orland ich pytał, kto tak beł niesprawiedliwy,
Tak srogi, tak nieludzki i kto tak złośliwy,
Że twarz, taką gładkością od bogów uczczoną,
Chciał mieć w onej jaskiniej strasznej pogrzebioną.