»Który mię na wschód słońca ma wieźć sułtanowi«.
32
Tak Izabella w on czas grabi powiadała,
A mowę swą wzdychaniem częstem rozrywała,
Żeby była pobudzić mogła do litości
Tygry i dzikie źwierze najwiętszej srogości.
A wtem, kiedy tak swoje żale odmawiała
I sobie ich rozmową oną ulżywała,
Pod dwadzieścia człowieka, jedni z berdyszami726
W jaskinię nagle weszli, drudzy z oszczepami.