W ustawicznem kłopocie żywot prowadziła

I że go jaki potkał przypadek, myśliła.

Jednego dnia, gdy z sobą sama narzekała

I w pokoju na swoje nieszczęściepłakała,

Przyszła do niej ta, która serce zpodziwieniem,

Ranione od Alcyny, zgoiła pierścieniem.

47

Skoro ją upłakana dziewka obaczyła,

Że przez Rugiera do niej sama się wróciła,

Wylękła się, zmartwiała, na twarzy pobladła,