Z miejsca na miejsce potem tam i sam jeździli
Tak długo, aż do rzeki wesołej trafili,
Która tak cichem biegiem w morze wody lała,
Że nie znać było, czy szła, czy w swej mierze stała,
I tak jasną, tak w sobie przeźrzoczystą była,
Że dna i pięknych piasków wzrokowi nie kryła;
W chłodzie między pięknemi nad brzegiem drzewami
Tamże pannę naleźli z dwiema rycerzami.
65
Ale mię fantazya, która mi nie radzi