Ale czemum leniwszy z mojemi rymami,

Niż poganie do szturmu z swojemi mieczami?

Bo już wściekły król z Sarce nie da się hamować,

Woła, bluźni i pod mur każe następować.

109

Jako więc pospolicie lecie gromadami

Muchy z szmerem i skrzydeł skupionych dźwiękami

Na pasterskie naczynia, gdzie mleka spuszczają,

Lub na słodkie ostatki bankietu wpadają,

Albo jako więc szpacy stadami w ogrody