I strumienie krwie, z muru w przekopy ciekące.

122

Porzucił tarcz poganin i miecz w ręce obie

Wziąwszy, wpadł na Arnolfa książę w onej dobie,

Który beł przyszedł stamtąd, gdzie wody spadają

Rena rzeki i z morzem słonem się mieszają.

Ale się właśnie bronił tak Sarracenowi,

Jako się zwykły bronić siarki płomieniowi:

Uderzony z obu rącz ostrem mieczem w ciemię,

Legł z rozwaloną głową i upadł na ziemię.