Inszych strąca i spycha, nikt mu się nie skryje,
Inszych bierze za włosy, za ręce, za szyje,
I jednego po drugiem jednąż ciska drogą,
Że się już i w przykopie ledwie zmieścić mogą.
129
Kiedy się tak poganie kupami spuszczali
W on przykop niebezpieczny i owszem spadali
I potem drabinami, które z sobą mieli,
Na wtóry wał z przewagą do góry leść chcieli,
Król z Sarce, jakoby miał skrzydła przyprawione