I by był wszedł z inszemi w on dół niebezpieczny,

Jużby beł ten jego szturm pewnie ostateczny.

Obraca wściekłe oczy na otchłań piekielną

I widząc wielki ogień i klęskę śmiertelną

Swoich ludzi, ginących przez straszne pożogi,

Łaje, bluźni, sromoci i przeklina bogi.

6

Tem czasem król Agramant osobno się puścił

I straszliwy do jednej bramy szturm przypuścił,

Rozumiejąc, że kiedy w inszem miejscu wrzały