Nie więcej w rozpalonem przykopie zostało,

Co weń weszli, nie mogąc odeprzeć gwałtowi,

Ale się tak wściekłemu zdało ich wodzowi.

Wszyscy zgaśli, tak wielkiem ogniem ogarnieni,

Od nagłych i łakomych pożarci płomieni.

Sam Rodomont, który beł przyczyną ich złego,

Zdrowo uszedł z onego pożaru strasznego.

5

Który będąc i zbrojnem i tak ciężkiem chłopem,

Skoczył na drugą stronę i beł za przykopem;