Czyniąc mniej przykre słońca gorącego gniewy.
We śrzodku plac sprawiło równy przyrodzenie
Na wczesne107 miedzy chłody miłemi siedzenie;
A tak się z gałęziami pomieszało liście108,
Że słońcu, nie rzkąc oku, hamowało przyście.
38
Wewnątrz, gdzieś pojrzał, trawy i rozkoszne ziele
Stało za mchy natkane i miękkie pościele.
Tam sobie piękna dziewka dopiero wytchnęła
I tam się położyła i trochę usnęła;