A potem się do zwykłej twardości wróciła.

52

I tam, gdzie sobie swój żal król z Cyrkas118 rozwodzi,

Nagle z cienia i z onej gęstwy tak wychodzi,

Jako się trafia wyniść z lasu lub z jaskiniej

Na scenę lubo z Delu119, lub z Cypru boginiej120,

I rzecze: »Sakrypancie! bądź mi pozdrowiony!

»Broń, jakoś zwykł, mej dobrej sławy z każdej strony,

»A nie daj tego Boże, abym w podejźrzeniu

»I w tak złem być u ciebie miała rozumieniu!«