Na spokojniejsze miejsce i weselsze chwile.
72
Nie ujechali beli spełna dwu mil jeszcze,
Kiedy w lesie na jedno natrafili miejsce,
Gdzie wielki jakiś tenten136 i grzmot usłyszeli;
Ktoby beł, co go czynił, poznać nie umieli,
Ale stanąwszy trochę, obaczyli potem
Konia z bogatem rzędem i czapragiem złotem;
Skacze, jak sarn137, przez wody, przez błota, przez głogi,
Drzewa wali, uprząta to, co trudni drogi.