Zsiadł Sakrypant z swojego konia nie leniwy,

Zamyślając mu dopaść wodze albo grzywy;

Ale tak prętko Bajard nogami nań ciska,

Obróciwszy zad, że grom ledwie pręcej błyska.

Zabiłby go beł pewnie, by go beł uderzył

I dosiągł w ono miejsce, jako beł wymierzył;

Bo tak mocne kopyta, tak duże miał krzyże,

Żeby beł stłukł i górę, by z najtwardszej spiże139.

75

Potem do Angeliki sam, nie przymuszony,