»Skoro obaczył dziewkę moję ukochaną

»I onę jej niebieską gładkość niezrównaną,

»Jako sokół, gdy na dół dla obłowu leci,

»Porwie ją, spadszy żartko, i precz z nią odleci;

»Ledwiem się postrzegł, skoro przypadł ten dziw srogi,

»A jużem na powietrzu wrzask słyszał niebogi.

39

»Tak więc ukrada kania kurczę odłączone

»Kokoszy i paznogciem unosi ściśnione,

»A ta na swą niepilność narzeka po dworze