Wtem ją zdrajca upuścił. Fortuna tak chciała,
Że tam śmierci niewinnej dziewki uchowała,
Bo się osęka długa u spodku złamała,
Kiedy w grunt uderzywszy, ziemie doleciała.
Przepadłać się, ale ją przecie utrzymała,
Gdy się w cieśniejszem miejscu powoli łamała.
Nim wstała, długą chwilę leżała tam potem —
Ale wam w drugiej pieśni wolę śpiewać o tem.
Koniec pieśni wtórej.