Wtem ją zdrajca upuścił. Fortuna tak chciała,

Że tam śmierci niewinnej dziewki uchowała,

Bo się osęka długa u spodku złamała,

Kiedy w grunt uderzywszy, ziemie doleciała.

Przepadłać się, ale ją przecie utrzymała,

Gdy się w cieśniejszem miejscu powoli łamała.

Nim wstała, długą chwilę leżała tam potem —

Ale wam w drugiej pieśni wolę śpiewać o tem.

Koniec pieśni wtórej.

III. Pieśń trzecia