A wtem jakiś zgiełk, z krzykiem zmieszany, powstanie.

Porwie się Bradamanta, mówiąc: »O, mój Panie!

»O naświętsza Dziewico! cóż to wżdy takiego?«

I biegła na dźwięk zgiełku onego wielkiego.

4

I ujźrzy z gospodarzem czeladź wylęknioną

Na ulicy, a drugą w oknach rozsadzoną.

Wszyscy wzroki ku górze obrócone mieli,

Jakby zaćmienie albo kometę widzieli.

Obaczy Bradamanta niesłychane dziwy,