I pędzi go przed sobą przeciwko zamkowi.

37

Tak nędzny starzec w on czas smętny, upłakany

Wlókł się, swojem powrozem własnem powiązany,

A Bradamanta za niem tuż następowała,

I chocia był związany, ledwie mu dufała.

Nie wiele coś uszedszy, przywiódł ją do dziury

Jednej wielkiej jaskiniej, w samem końcu góry,

Z kamiennemi stopniami okrągłego wschodu,

Któremi wysokiego dochodzili grodu.