Nie czekając lękliwe tyły obrócili

I po onych się dołach głębokich pokryli.

On ich więcej nie gonił, ale się obrócił

Do wylęknionej dziewki, a żeby czas skrócił

Kazał ją wziąć na konia i tak, jej pytając

O onę jej przygodę, jechał pośpieszając.

72

I kiedy się jej jadąc, z blizka przypatrował,

Gładkość i obyczaje piękne w niej najdował,

Choć się była wylękła, choć była pobladła