»Boże mój! czego potem nędzna nie czyniła,

»Kiedy się na swem wiernem łożu położyła?

»Niebieską twarz gniewliwem paznogciem drapała,

»Piersi tłukła pięściami, złote włosy rwała,

»Częstokroć sobie onę ostateczną mowę

»Co raz przypominając Aryodantowę,

»Że przyczyna onego szalonego skoku

»Z ostrej skały z bystrego wszytka poszła wzroku.

61

»Wszędzie się rozgłosiła ta wieść w onej dobie,