Jako jej było trzeba, zastała samego,
Z poranku miłych chłodów zażywającego
Przy pięknej strudze, która z pagórku płynęła
I w małem, czystem blizko jeziorku ginęła.
Ubiór na niem bogaty i dosyć beł strojny,
Próżnowaniu i miękkiem zabawom przystojny,
Który beł Alcyninych własnych rąk robota,
Utkany to z jedwabiów, to z ciągłego złota.
54
U szyje mu na piersiach wisiało noszenie437,